top of page

5 rzeczy, których nienawidzę na Maderze

Chociaż spędzając wakacje na Maderze, można mieć wrażenie, że to raj na Ziemi, to trzeba pamiętać, że to nie tylko turystyczny kurort. Mieszkanie na wyspie (jak wszystko) ma swoje plusy i minusy.

Co najbardziej mi przeszkadza w mieszkaniu na Maderze? Oto 5 rzeczy, których nienawidzę.


Śmieci


Jak na wyspę słynącą z bogactwa natury, mieszkańcy przeważnie nie przejmują się dbaniem o nią. Na plażach, trawnikach i w lasach wszędzie można spotkać porzucone śmieci. Sama wielokrotnie widziałam ludzi wyrzucających puste butelki i inne śmieci przez okna samochodów. To nie tylko psuje widok, ale jest zwyczajnie niebezpieczne. Przekonałam się o tym niedawno osobiście, kiedy Tardis idąc po trawniku, rozciął sobie łapę aż do kości.


Na szczęście świadomość tego problemu wzrasta i coraz więcej osób zaczyna zwracać na to uwagę. Sama uczestniczyłam w lokalnym sprzątaniu rzeki i plaży przy okazji zeszłorocznego Dnia Oceanu.


2 szwy, 250 euro :(

Biurokracja


Jeśli narzekasz na urzędy w Polsce, to powiem Ci, że po przyjeździe na Maderę szybko przestaniesz. Do każdej sprawy musisz odwiedzić inny urząd, gdzie zwykle nikt nic nie wie. Przykład? Żeby zostać pełnoprawną rezydentką, musiałam odwiedzić aż 4 miejsca, gdzie każdy odsyłał mnie gdzie indziej.

Natomiast! Jest jeden zasadniczy plus. Wiecie ile czasu czekałam ostatnio na tutejszym SORze? 15 minut.


Ale przynajmniej urzędy mają ładne.

Jedzenie


Tak wiem, nie do uwierzenia, ale co mogę poradzić? Jestem kulinarną patriotką i niesamowicie tęsknię za polskim jedzeniem. Nie ma tutaj kwaśnej śmietany, “naszego” twarogu, a rzodkiewki są bardzo drogie. Nie zgłębiłam jeszcze całkowicie lokalnej kuchni, ale póki co niestety mnie nie zachwyca. Co więcej, ciężko tutaj znaleźć w restauracjach przykłady prawdziwie lokalnych potraw. Większość z nich serwuje 3 turystyczne dania, z czego tylko 2 są tradycyjne: Espada z bananem, czyli smażony miecznik z bananem nie ma nic wspólnego z tradycyjną kuchnią. Dwa pozostałe, czyli espetada (wielki szaszłyk z baraniny) i wieprzowina przygotowywana w winie są tradycyjnymi daniami, ale ile można jeść w kółko to samo?


W desperacji zasadziłam na balkonie rzodkiewki. Nie były smaczne. xD

Zakupy


Zaletą mieszkania na wyspie jest fakt, że jesteś daleko od wszystkiego. Minusem mieszkania na wyspie jest to, że jesteś też daleko od wszystkich możliwych sklepów. Jeśli chcesz coś zamówić przez internet, to zwykle masz do dyspozycji jedynie hiszpańskiego Amazona, a na przesyłki czeka się nawet do kilku tygodni. Przesyłki z Polski potrzebują około miesiąca, żeby dotrzeć na wyspę, a dostawa z Ikei kosztuje ok. 50 euro.

Zapasy herbaty od siostry.

Traktowanie zwierząt


Ten aspekt boli mnie najbardziej. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach dalej pokutuje przeświadczenie, że psy są jedynie żywym alarmem. Widać na podwórkach psy na krótkich łańcuchach, jest mnóstwo bezpańskich psów i kotów, a schroniska są przepełnione. Z kolei Ci opiekunowie psów, którzy chodzą z pupilami na smyczach, rzadko pozwalają się im witać i bawić z innymi psami.

Jeśli mam być szczera, to najlepiej mają bezpańskie psy w miastach. Czemu? Ponieważ chodzą od restauracji do restauracji i przynajmniej mają pełne brzuchy.

To wszystko jest dla mnie zadziwiające, bo przy braku wiedzy na temat czworonogów wszyscy wydają się je tutaj uwielbiać.


Zawsze mam w plecaku paczkę karmy dla tych bezdomnych głodomorów.

Tyle udało mi się wyłuskać do tej pory i chociaż (jak na prawdziwą polkę przystało) zawsze potrafię znaleźć powód do narzekania, to tutaj musiałam się naprawdę postarać, żeby znaleźć aż 5 rzeczy, które naprawdę tu nie lubię.


Jakich 5 rzeczy Tu najbardziej nienawidzisz w swoim miejscu zamieszkania? Daj znać w komentarzu, a tymczasem... até logo!


🏝 Margo

718 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

留言


bottom of page